Diabeł tkwi w szczegółach. Tak się mówi u nas na wsi. Czasem. Często. Zawsze.
No i co z tym gantem zrobić?
Można być ignorantem, bazować na stereotypach, ogólnych prawdach i półprawdach i w dupie mieć to co jest najprawdziwszą prawdą.Teraz jest to o tyle łatwiejsze, że istnieje wiele zależnych i niezależnych miejsc gdzie można znaleźć mnóstwo opinii, informacji i teorii wyssanych (chyba?) z palca.
Z drugiej strony można się na to wszystko denerwować, zaklinać rzezywistość i próbować naprowadzić pociąg prawdy na właściwe tory, narażając się na rozjechanie i poturbowanie przez ten pojazd. W dodatku nazwą cię kłamcą i szują nie szanującym spuścizny wieków. A jak cię ten skład nie rozjedzie to wpadniesz w rozstrój nerwowy lub depresję.
Jest też trzecia opcja. Rób swoje. Nie łudź się (nie łódź się, jeśli dobijasz do brzegu), że coś ugrasz wielkiego. Kropla drąży skałę, a z betonem idzie jej nawet łatwiej, zatem pomału przyjdzie zmiana na lepsze. Pytanie czy to lepsze będzie dla nas i czy tego w ogóle doczekamy?
Ale jak śpiewał Klasyk: „Who wants to live forever?”
