Czasem trudno jest znaleźć prawdziwe skupienie.
Takie totalne i na dłuższy czas. Ale tak z drugiej strony – jak się skupiasz na czymś za bardzo, to zaczynasz widzieć tunelowo. Jesteś tylko ty, twój cel i przestrzeń pomiędzy wami, która ma się kurczyć w miarę rozwoju sytuacji.
I przestajesz widzieć to co się dzieje wokół ciebie. Nie wiesz i nawet i nie chcesz wiedzieć czy nie czyhają jakieś zagrożenia, jak zmienia się położenie Twoje i Twojego Celu („TfuTfuCe”) w istniejącej sytuacji czasoprzestrzenno-geopolitycznej, a co gorsza przestajesz racjonalnie myśleć i działać.
Jeśli przestrzeń i odległość do celu nie zmniejsza się, można przecież próbować rozejrzeć się dookoła i szukać innych, być może lepszych rozwiązań, może cel już się zdeaktualizował i trzeba szukać nowego?
Może droga, którą do niego podążasz nie jest optymalna?
Może jest w stanie ktoś ci pomóc, przeszkolić cię, ułatwić dodać otuchy?
I tyle dodatkowych możliwych opcji również jest w stanie spowodować, że poczujesz strach przed tym, że może nie działasz idealnie, rozproszysz się lub pójdziesz jeszcze w inną stronę.
Tak czy inaczej jesteś w dupie. Albo się poświęcisz i dążysz do celu, często po trupach, albo nic nie możesz zrealizować bo ciągle coś innego jest na celowniku.
Kręcisz korbkami w różnych kierunkach i płaszczyznach, dwoisz się i troisz, pocisz się jak świnia przy korycie, a efekt, jakby mucha w smole zrywała się do lotu.
A do tego dochodzi ciągłe wrażenie, że coś chyba idzie nie tak, nawet jeśli działasz zgodnie z planem i widać efekty. Małe, pojawiające się powoli, efekciki.
Witaj w świecie.
Witaj w świecie ADHD.
To jak kopanie dołu w piachu.
Łopatą.
Sam jeden.
Na dwa metry w głąb.
Po co?
Może to twój grób XD.
Ale kto to wie? Może na dnie będzie garnek ze złotem? Albo lampa z Dżinem (i Tonikiem)? Znacie tę historię o Dżinie i Tonnyku? Nie???
No to zaczynamy …
