#1997 – ulało się

Ile trzeba w sobie mieć cierpliwości by znosić życie jakim jest?

Codzienne przeszkody i paliki wkładane w szprychy, mają niby nas motywować do ciężkiej, przyjemnej pracy i osiągania kolejnych celów, ale jak się później okazuje – większość z nich to cele optymalizacyjne.

I czy to dobrze czy to źle? Robić coś co jest bez sensu a przynosi kasę? Czy nie robić tego i nie dostawać kasy? Czy może nie robić i mieć z tego jeszcze więcej?

Więcej – tylko czego? Czasu, pieniędzy, problemów czy po prostu żółci, która może przelać szalę goryczy. Ciach, ciach, ciach: NA PLASTERKI – jak już to ostatnio pisałem. Coraz bardziej ten zakrzyk Zbójcerzy podoba się dla mnie!

Wracając do sedna:

Im więcej Ciebie tym mniej – jak to śpiewała Natalia Kukulska…. A może jak to zwykle, odwrócić kota ogonem i zaintonować: Im mniej Ciebie tym więcej – wolnego czasu na przemyślenia, analizę i usprawnienia własnych poczynań, szczególnie w dobie ogólnych zmian i pojawiających się nowych możliwości i trendów.

Już czuję ekscytację myśląć o zbliżającej się podróży….

#1996 – Zawody 2026 – week_05

Kolejny tydzień za nami. Jakby cięższy a lżejszy.

Cięższy dlatego, że jeszcze borykałem się z jakimś wirusem i ledwo przezyłem wtorkowy trening.

Lżejszy, bo we czwartek luźno na sekcji, piątek oraz sobota regeneracja i odpoczynek, a w niedzielę kata w klubie z innymi naszymi zawodnikami.

W tym tygodniu było więcej refleksji, akceptacji, oglądania, analizy, próby znalezienia własnej interpretacji oraz poprawa szczegółów. Jeszcze tydzień na myślenie i analizy i potem łogieeeeeńńńńń!!!! Trzeba będzie pocisnąć i przejść do BPS.

(BPS – Bezpośrednie Przygotowanie Startowe)

#1995 – hipokryzja

Jesteśmy hipokrytami jako ludzkość, a nawet jako mniejsze społeczności, nie mówią co jednostkach. Do tego wszystkiego trudno pogodzić się nam z ograniczeniami własnej wiedzy i trafności swoich spostrzeżeń i wyciągania wniosków.

Wiem, ględzić sobie możemy, ale teraz pora na przykład z życia… Teoretyczny? Praktyczny? Oparty na historii pisanej przez życie?

Połączmy zatem różne dziedziny – politykę, ruchy prokobiece (żeby nie powiedzieć feministyczne), garncarstwo, informatykę (sztuczną inteligencję), prawo, filozofię, kształcenie kadrami zarządzającymi i zdrowy rozsądek.

Pomyśl, zastanów się i wróć tu za chwilę – poczytasz co ja wymyśliłem.

3, 2, 1 – lecimy….

Część I

Zaczenimy od kształcenia managerów (i nie tylko!) – zajmujemy się różnymi dziedzinami prawa, nowych technologii i jednym z tych aspektów szkolenia jest konieczność przekazania wiedzy o ochronie danych wrażliwych (np. osobowych) i aby ją zapewnić proponowana jest ich anonimizacja, przed wysłaniem do chmury i przetworzeniem przez modele LLM. Jedną z metod jest ONTOLOGIA! I po co wykrzyknik? Bo ONTOLOGIA to dział filozofii zajmujący się badaniem bytu, czyli tym, co istnieje, jaką ma naturę i w jakie relacje wchodzi z innymi elementami rzeczywistości. Można ją nazwać „nauką o tym, co jest”. I to określenie, definicję przeniesiono do Informatyki by maskować (anonimizować dane)- Jan Kowalski na np. {IMIĘ} {NAZWISKO}. Ok świetnie! Słowo jak słowo – dostało, jak to w życiu bywa, drugie znaczenie, mające jakiś związek z pierwowzorem i jest wykorzystywane w słusznym celu.

I teraz się zaczyna – taką rzecz akceptuje wielu prawicowców i nie przeszkadza im to. Super sprawa.

Ale jak szefową firmy nazwiemy PREZESKĄ, to już im to nie gra.

INŻYNIERKA?

PILOTKA?

Te słowa są zarezerwowane i nie można już ich użyć w innym znaczeniu!!! To dla nich nie do przejścia i nie do ogarnięcia rozumami swemi (sic!).

A taką ONTOLOGIĘ można?

Ciekawe jest to – tutaj chyba należy przeprowadzić ankietę, czy jak ktoś kogoś określi się mianem DZBAN, to wtedy skojarzą to z wyrobem garncarskim? Czy może przyjdzie im jakaś inna definicja tego słowa?

Część II

Następnie poprosiłem CHATA GPT (5.2) promptem:

Pokaż krótki przykład łączący ze sobą następujące dziedziny: ruchy prokobiece (żeby nie powiedzieć feministyczne), garncarstwo, informatykę (sztuczną inteligencję), prawo, filozofię, kształcenie kadrami zarządzającymi i zdrowy rozsądek. Całość zawrzyj w 6 zdaniach z uzasadnieniem, zachowując ton moralistyczno, sarkastyczny.

Oto co napisał:

Wyobraźmy sobie warsztat garncarski prowadzony przez ruch prokobiecy, który – zamiast kolejnej konferencji o „szklanym suficie” – uczy menedżerów lepić glinę, bo nic tak nie uczy pokory jak krzywy dzban po godzinie samozachwytu.
Na zapleczu działa system oparty na sztucznej inteligencji, który analizuje decyzje zarządcze tak samo bezlitośnie, jak piec ceramiczny weryfikuje wilgotność naczynia – bo ani algorytm, ani ogień nie mają cierpliwości do pustych sloganów.
Prawo przypomina tu instrukcję wypału: można je ignorować, ale wtedy produkt pęka, a odpowiedzialność nie jest metaforą, tylko paragrafem.
Filozofia dodaje prostą, staroświecką prawdę Arystotelesa, że cnota leży w umiarze – również między ideologicznym zapałem a rozsądkiem, który każe sprawdzić, czy koło garncarskie w ogóle się kręci.
Kształcenie kadry zarządzającej polega więc nie na powtarzaniu modnych haseł, lecz na zrozumieniu, że organizacja jest jak glina: reaguje na nacisk, zapamiętuje błędy i nie daje się formować bez konsekwencji.
A zdrowy rozsądek – ten niedoceniany surowiec – podpowiada, że równość, technologia i prawo mają sens tylko wtedy, gdy służą realnym ludziom, a nie próżności tych, którzy mylą moralną wyższość z kompetencją.

Jak dla mnie tak słabe, ze nie wiedziałem czy to wklejać tu, ale niech będzie.

Także ten, można jeszcze bazować na starym, sprawdzonym mózgu i intuicji.

#1994 – prawda

Czy kiedykolwiek dotrzemy do prawdy? Czy nasza prawda będzie prawdą dla innych? Jakim wielomianem czy inną funkcją opisywana jest prawda i w którym jej ekstremum aktualnie się znajdujesz? Ile ma wymiarów i jakim wektorem możemy przemieszczać się pomiędzy poszczególnymi punktami?

Na te i na inne pytania znajdziemy wiele odpowiedzi, które jednak będą zmieniać się w czasie po pojawianiu się nowych okoliczności i po przeżywaniu przez nas kolejnych przygód na drodze życia.

Czy zło jest złe? Czy dobro jest dobre? Jak bardzo mniejsze zło przeważa większe zło i kiedy staje się minimalnym dobrem? Jak się ma dobro jednostki do dobra ogółu? Co trzeba przetransformować by jedną prawdę zmienić w inną?

Jak do tego dojść i ile czasu musi minąć by ten cel osiągnąć?

Ile pokoleń musi przeminąć by ten cel osiągnąć?

Czy trzeba zmienić mentalność odbiorców? Przestraszyć ich? Zachęcić? Zmobilizować? Pociągnąc za sobą, czy raczej popchnąć do celu?

Jakiego języka uzyć? Korzyści materialnych? Wizji niedotrzynania regulacji? Pustki? A może Piekła?

Czy ludzie są głupi czy mądrzy? Czy lepsi uzbrojeni czy bezbronni? Wierzący w zabobony, czy wielką, nieuzasadnioną, wielkość własnego jestestwa?

Co myśli druga strona? Jak to odbiera? Czy to w ogóle kogoś to obchodzi?

Kasa musi się zgadzać. Przynajmniej ta w tabelkach, wierszach i kolumnach….

Keep Calm and Fuck Yourself with Smile on Your Face.

Zapamiętaj z tego -> Smile on Your Face -> SYF….

#1993 – „krótkas”

W zasadzie można się kłócić o wszystko i mieć żal do świata o każdy irytujący szczegół. Można i nawet niektórzy dążą by wykorzystać taką sposobność by odsuwać nieuchronności życia o mikrosekundy zamiast skupić się na rozwiązaniach dotyczących niewygodnych zdarzeń.

Analiza do analizy – „Kto był temu winny?” i „Jak do tego doszło? Nie wiem”. I nie dość, że nie posuwamy się do przodu, to jeszcze, poza oskarżaniem, brak konstruktywnego planu do uniknięcia podobnych wpadek w przyszłości…

Bo to oni, to nie nasza wina, wysłaliśmy przecież e-maila lub (i, albo): bo nie zrozumieliśmy dokładnej definicji schematu możliwego rozwoju sytuacji na podstawie zamieszczonych przez Państwa informacji.

Zatem trzeba uzbroić się mindfulnes, olewatyzm i wywaloność jajowatą. Nabrać wody w usta i przeczekać pierwszą falę. Wtedy gdy odchodzi z powrotem do morza, można przystąpić powoli do tłumaczenia i wyjaśniania, co jest oczywiście bezcelowe, ale wymagane, jesli mówimy o poprawnych stosunkach międzyludzkich.

A później fala wraca i od nowa Polska Ludowa. CND.

CND – CO NALEŻAŁO UDOWODNIĆ, CIĄG NASTĄPI DALSZY, CAŁA NASZA DRUŻYNA, CIĄGLE NIENAŻARTA DAŁNUTA, CYCKI! NIE! DUŻE! CAŁOPALNY NAWRACAJĄCY DUPOBÓL, CZY NASTĄPI DOPEŁNIENIE ….

#1991 – jest ciekawie

Ciekawość to pierwszy stopień do piekła.

Jak komuś źle życzysz, życz mu ciekawego i pełnego przygów życia.

Jest ciekawie. Kolejne interesujące projekty się zaczynają dziać. Nie ma nudy i można rozwinąć wodze fantazji, a także wykorzystać posiadane umiejętności i doświadczenie.

Cieszę się bardzo z nadejscia takich czasów, gdyż pozwalają zweryfikować to co zdobywałem przez minione lata. Nie można pozwolić, by członki i tryby w głowie zardzewiały i się ze sobą zlepiły.

Call for action!!!

Life is brutal – trzeba się pilnować, wciągać brzuch i ochoczo klaskać w rytm nadażających się okazji.

Klap Klap Klap Bęc.

#1989 – next stage

Bać się życia, czy cieszyć się z tego co przynosi?

Bo przynosi w dużej mierze i ilości, kupę mułu, który musimy w znoju przegrzebać, przeczesać i przepłukać, w puszukiwaniu grudek złota, z których cieszymy się jak dzieci kiedy widzą pierwszy śnieg. A okazuje się po kilku tygodniach mrozu i szarzenia zbitej, lodowej pokrywy, że to wcale nie jest takie fajne i zabawne, jak się to nam na początku wydawało. I znowu trafiamy na coś co przywraca, na chwilę, uśmiech na naszą, porytą zmarszczkami zmartwień twarz. Na chwilę jest w porządku, nawet bardzo dobrze, a potem młotek przenaczenia (Hammer of Destiny) uderza w duży palec u prawej stopy i pamiętamy o tym co trzeba. O fali wznosząco opadającej, która od wieków robi swoją robotę – przypomina ludziom, że najważniejsze jest to czego nie widać – spokój duszy i radość istnienia.

I jako, że się radujemy, pomimo codziennych potknięć i nowych siniaków nabitych na goleniach przez niecny stolik nocny nie zważający na nasze nagłe nadejście, czy pośladków zbitych przez matkę Ziemię, w wyniku nagłego jej ataku na nas podczas zimowej zamieci i zmerzliny spadającej z nieba na nieświadomy chodnik. I to w środku stycznia! Nie chowajmy tejże radości li tylko dla siebie! Dzielmy się nią na lewo i prawo, pamiętając o czasie na odpoczynek i konetmplację i afirmację.

Krótki reset nikomu nie zaszkodzi, chyba, że twoje oprogramowanie po takim restarcie się nie podniesie i wtedy zostaniesz cegłą z muru, którego głową nie sposób przebić. Nie bądź zatem betonem, stań się elastyczny i eteryczny. Nabierz do siebie dystansu luzując tu i ówdzie napięte ścięgna i wrzynające się w tyłek kalesony. Luzuj onuce, poluzuj kamasze i rozjerzyj się. Wiosna już nadchodzi, będzie u nas za jakieś trzy miesiące.

Byle do wiosny – jak co roku. Niektórzy nawet może doczekają.

#1988 – meritum

Czym jesteśmy, może nawet kim jesteśmy?

Niby zdaje nam się, że myślimy i sprawiedliwie rządzimy naszym światem. Tylko kto nam dał władzę nad tym, czym staramy się panować?

Cofamy się o lata, wieki i okazuje się, że to co mamy to jest jakiś większy czy mniejszy przekręt dziejów, zbieg okoliczności, fart i zrządzenie losu.

Bo albo się urodziłeś w odpowiednim miejscu i czasie, albo nie. Albo masz zasoby aby wykorzystać dane szanse i położenie, albo nie masz. I tyle.

I owszem starania się i upór czasem coś mogą dać, ale musisz mieć takie możliwości i splot wydarzeń, by zadziało się to, co zakończy się, chwilowym, sukcesem.

Skoro nawet jeden jedyny stwórca Świata i ludzi nie jest sobie w stanie poradzić z ludźmi, to co może człowiek?

Człowiek może przyjąć do wiadomości, że jest trybikiem (albo co najwyżej trybem) i coś se tam gmyra w życiu. Albo zamiata. Albo zmiata miliony ludzi z powierzchni świata. Albo najeżdza inne narody, albo trzepie hajs na innych ludziach rozwiązując ich problemy, które sami sobie stworzyli (jako społeczeństwo).

A my wciąż szukamy kogoś kto nam powie jak żyć, no i po co żyć, żeby można było umrzeć i po śmierci cieszyć się tym, że powstrzymywaliśmy się od radości i robiliśmy na innych, którym się należy, bo „cośtam”, bo mądry, bo z rodziny królewskiej, bo dziadek był szlachciem, bo wie jak sprzedać siebie innym (w najlepszym tego słowa znaczeniu).

Każdy z nas siebie sprzedaje, a teraz to widać, gdy otwieramy mEdia sPołecznościowe. Darmowe webminary, (za pieniądze dostaniesz wiedzę prawdziwą i skrytą), zdjęcia, rolki i faworki. Książki, reportaże, poradniki, przewodniki, podcasty i forecasty. Bąki, pałerpointy i ebóki.

Przez wieki nic się nie zmieniło poza środkami przekazu plemiennego.

Oni nas, ale lepiej my ich. Ciach, ciach, ciach – na plas-ter-ki.