#2002 – rok konia

Jak wiecie / nie wiecie * (* – czytajcie to jak chcecie, wykreślajcie, podkreślajcie, nic „mię” to nie rusza) mamy rok Konia. Chiński Rok Konia (2026).

Dlaczego to ważne?

Bo mogę o tym poczytać, popisać, pomyśleć i zapomnieć o tym tak szybko, że nawet nie zauważę kiedy. Cóż to – temat dobry jak każdy inny – bo jaki jest koń każdy widzi, a co więcej, darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby…

Ważne, bo po dwóch tygodniach spędzonych w domu głównie na przebywaniu w towarzystwie siebie, najbliższych bliskich i Internetu – w formie różnorakiej – filmów (tych głębszych, płytkich, popularnonaukowych, rozrywkowych i zrywających banię) , książek (tych przez duże K i malutkie k), muzyki i niestety portali społecznościowych – okazuje się, że z każdego tematu można zrobić użytek. Lub raczej bezużytek.

Jeśli temat Roku Konia będziecie zgłębiać, okazuje się, że powstało na jego kanwie setki i tysiące artykułów – zarówno tych mądrzejszych, przemyślanych, jaki takich zsynetetyzowanych prze EjAj (tak mamy Ejajizację, nie mylić z Ejakulacją – choć u niektórych efekt końcowy jest podobny).

A moim zdaniem co z tego wynika? Jak zwykle – subiektywna prawda najprawdziwsza:

„Dawne życie poszło w dal

Dziś pierogi, dzisiaj bal

Tylko koni, tylko koni,

Tylko koni, tylko koni żal …..”

Ale ale, przecież jeszcze był:

„Konik – z drzewa koń na biegunach

Przyjaciel wiosny, uśmiech radosny

Każdy powinien go mieć”.

I znów uśmiech zagościł na mej twarzy, pomimo tego, że może to był Konik Trojański?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *